Dziś nie da się uciec od tematu pewnego Powstania. Dla niektórych – wielkiej i niepotrzebnej klęski, której skutkiem była śmierć kilkuset tysięcy Warszawiaków, obrócenie miasta w ruinę i tragedia kilkuset tysięcy kolejnych mieszkańców. Dla innych – wielkiego i heroicznego zwycięstwa, niestety głównie moralnego i powodem do dumy… Wreszcie dopełnieniem obowiązku, jak napisano w ostatnich dwóch – zapomnianych w okresie komuny – linijkach wierszyka z dzieciństwa:

Kto ty jesteś? Polak mały.
Jaki znak twój? Orzeł biały.
Gdzie ty mieszkasz? Między swemi.
W jakim kraju? W polskiej ziemi.
Czym ta ziemia? Mą ojczyzną.
Czym zdobyta? Krwią i blizną.
Czy ją kochasz? Kocham szczerze.
A w co wierzysz? W Polskę wierzę.
Coś ty dla niej? Wdzięczne dziecię.
Coś jej winien? Oddać życie.

Pytanie o to, czy ten zryw miał jakikolwiek sens może stać się dziś przyczyną posądzenia o brak patriotyzmu, a jednak…

Zastanawiam się, co by się stało gdyby Powstanie się powiodło… Oto zwycięscy powstańcy wyszliby naprzeciw armii czerwonej, a sowieccy generałowie za błogosławieństwem Józefa Wisarionowicza pozostawili by im władzę w Stolicy i pozwolili stworzyć prawdziwie niepodległą Polskę…? Zaiste piękny to i nierealny obraz…

Cóż, znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz, to ten, że oswobodziciele po prostu spacyfikowaliby powstańców i nie spowodowałoby to nawet jednego głosu protestu w państwach alianckich. Decyzja o pozostaniu frontu na wschodnim brzegu Wisły zdaje się to potwierdzać – poczekajmy aż się wzajemnie wykrwawią i uderzmy w osłabionego zwycięzcę. Możliwe też, że postąpili by bardziej subtelnie aby nie powodować niezadowolenia w polskich oddziałach. Jednak, czy pozostawili by na swoich tyłach, niezbyt sobie przychylne, uzbrojone i wprawione już w walce oddziały powstańcze? Szczerze wątpię.

Ktoś, kto by liczył na inny przebieg wydarzeń musiałby być tragicznie naiwny, a przecież przywódcy AK wywodzili się z elit intelektualnych naszego narodu. Jaki więc był cel Powstania, które z jednaj strony nie miało żadnych szans na powodzenie, a z drugiej strony nie było też aktem desperacji? Czy był wart tylu istnień ludzkich? Czy ten heroiczny patriotyzm, jakim wykazali się Powstańcy nie byłby lepiej wykorzystany w walce z kolejnym okupantem?

To tyle moich wątpliwości… I nie są one wcale spowodowane brakiem szacunku dla tych wszystkich dzielnych i w większości młodych ludzi, którzy walczyli i ginęli wówczas za Polskę…


Coś ty dla niej? Wdzięczne dziecię.
Coś jej winien? Oddać życie.

Cześć ich pamięci.